Archiwum

niedziela, 7 lutego 2016

33 Krany. Craftb33r Tap Pub

Białystok, ul. Legionowa 14/16.
W miejscu gdzie kilka lat temu funkcjonował modny klub nocny z tańcami, w dawnym schronie, od niedawna istnieje pub o tajemniczej nazwie 33 Krany. Jest to z całą pewnością alternatywa dla wiecznie zatłoczonego Multibrowaru, albowiem te 33 krany to nic innego jak tyle to właśnie rodzajów lanego piwa z małych, tradycyjnych browarów z całej Polski.


Zacznijmy od początku. Wejście do lokalu zimą jest nieco ryzykowne - pokryte śniegiem płytki są fatalnie śliskie, uważajcie.
Schodzimy schodami w dół, po prawej od wejścia interesująco otwarta "beczkownia", niczym hydrofornia - pełno przewodów i beczek - artystyczny nieład. 

Ogromny bar za którym uwija się obsługa. Panowie, bardzo szybko nawiązują kontakt, niewątpliwie znają się na piwie, opowiadają z pasją o tych wszystkich rodzajach browarów, smakach i sposobach warzenia. W głowie się kręci od informacji.
Wybór jest faktycznie ogromny bo oprócz piwa z kranów można też skosztować czegoś spośród piw butelkowych. Dostaliśmy też dwa gatunki wyrobów ze Słodowego Dworu (Browar z Harasimowicz). 


Kufel 400 ml kosztuje 10 zł, można też zamówić testery w mniejszych szklaneczkach. Jeżeli nie znacie się za bardzo na piwie polecam tą opcję, można trafić na piwo którego gorycz przerasta nieobeznane podniebienie .

Emotikon smile
Niestety w lokalu nie zjecie niczego specjalnego - chipsy, paluszki, orzeszki. Słabo trochę jak na dzisiejsze czasy...Muzyka nie łupie za mocno, można spokojnie porozmawiać i za to wielki plus. Wystrój wnętrza - nie jest imponujący. Przytulne, ceglane ściany, bardzo ciekawy bar z ogromną tablicą a do tego ... przaśne, ciężkie, rustykalne, drewniane ławy i stoły. Trochę jak z lat 90-ch... Wiem, że to pub ale jakoś to ze sobą nie współgra, bo toalety są na przykład bardzo klubowe - nowoczesne. 





Piwo jest tu stosunkowo drogie więc mam nadzieję, że właściciele wkrótce dołożą trochę do interesu bo szkoda by było tego lokalu. Moda na fikuśne i tradycyjne piwa trwa ale białostocka klientela jest wymagająca. Bierhalle nie wytrzymało, na przeciwko mamy Kawelina z piwem litewskim za 8 zł gdzie można dobrze zjeść. 
Lokal ma wielką szansę aby na stałe wpisać się w "piwną" mapę Białegostoku radzę jednak dać klientom coś więcej niż piwo bo konkurencja jest duża.


sobota, 6 lutego 2016

Najlepsze muzea Białegostoku i okolic.

Subiektywny przegląd i ściąga dla oszczędnych.

Serce roście każdego roku, w Noc Muzeów, kiedy szał muzealny ogarnia mieszkańców Polski i Białegostoku a jakże :)
Gdybyście jednakowoż chcieli odwiedzić nasze lokalne placówki w innym terminie, obejrzeć ich zasoby bez pośpiechu, tłoku i nie płacić ani grosza to skorzystajcie z mojej subiektywnej ściągi :Emotikon smile
1) Muzeum Ikon w Supraślu. 
Placówka absolutnie kultowa, multimedialna, nowoczesna, obowiązkowa w programie każdej porządnie zorganizowanej wycieczki po Podlasiu. Miejsce oblegane jak rok długi i szeroki, słusznie z resztą.
CZWARTEK - dzień darmowego wstępu


2) Muzeum Wojska w Białymstoku.
Cieszy się ogromnym zainteresowaniem, choć to muzeum w klasycznym stylu wyraźnie ewoluuje w kierunku bliższej interakcji z widzem. Obok budynku, jest dostępny do zwiedzania wagon towarowy "tiepłuszka". Tego typu wagonem Sowieci wywieźli tysiące ludzi na Syberię. Jedyna taka ekspozycja w Polsce.
SOBOTA - dzień darmowego wstępu

Photo credit: PolandMFA / Foter.com / CC BY-NC

Photo credit: PolandMFA / Foter.com / CC BY-NC


3) Muzeum Historyczne w Białymstoku.
Muzeum w centrum miasta a zupełnie nieznane, mało popularne wśród mieszkańców i turystów. Zupełnie niesłusznie. Ma dwie świetne makiety i wspaniałe wyposażenie. Chcecie zobaczyć jak wyglądał legendarny Hotel Ritz? Jak zaprojektował swój Białystok Hetman Jan Klemens Branicki?
SOBOTA - dzień darmowego wstępu
Makieta Białegostoku z XVIII wieku

Wnętrza mieszczańskiego domu z początków XX wieku

Muzeum mieści się w pięknej kamienicy Cytronów
4) Muzeum Wnętrz Pałacowych w Choroszczy.
Muzeum choć niewielkie dysponuje perełkami z czasów Branickich: meble, kominki, obrazy i drobne elementy wyposażenia. Nie musice jechać nad Loarę żeby posmakować XVIII-o wiecznego przepychu.
ŚRODA - dzień darmowego wstępu



5) Muzeum w Tykocinie - Synagoga.
Program obowiązkowy, perła Podlasia. Już sam fakt, że masowo odwiedzają ją turyści z Izraela mówi o jej wyjątkowości. Cudem przetrwała II wojnę światową, druga co do wielkości synagoga w Polsce.
SOBOTA - dzień darmowego wstępu




6) Muzeum Rzeźby Alfonsa Karnego w Białymstoku.
Budzi różne emocje, warto się osobiście przekonać jak wybitnym artystą był Alfons Karny.
NIEDZIELA - dzień darmowego wstępu


7) Ratusz w Białymstoku. 
Stała ekspozycja liczy ponad 120 dzieł najwybitniejszych polskich i obcych malarzy, działających w ciągu ostatnich 250 lat. Szybka lekcja z klasyki malarstwa polskiego.
NIEDZIELA - dzień darmowego wstępu
Photo credit: PolandMFA / Foter.com / CC BY-NC

8) Białostockie Muzeum Wsi.
Otwarte od kwietnia do końca października. Słynie w Polsce z tego, że można się tu zapoznać z mechanizmem działania leśnej bimbrowni.
PONIEDZIAŁEK - od kwietnia do października - dzień bezpłatny
9) Centrum im. Ludwika Zamenhofa.
Wystawę stałą „Białystok młodego Zamenhofa” powinien zobaczyć każdy esperantysta ale i każdy Białostoczanin. Nowoczesna, interaktywna forma pobudza wyobraźnię.
NIEDZIELA - dzień darmowego wstępu

Trattoria Czarna Owca

ul. Lipowa 24, Białystok.
Prawdopodobnie Czarna Owca była pierwszą trattorią w Białymstoku. 
Istnieje od marca 2013 roku. 
A tak w ogóle to co to jest do licha ta cała trattoria
Ciężko dać wyczerpującą i zwięzłą odpowiedz ale z grubsza: jest to lokalna włoska knajpa, gdzieś w połowie drogi między restauracją a barem mlecznym. Ceny są dość niskie a jedzenie wyśmienite, nie ma karty menu w rozumieniu stałych wykwintnych dań ponieważ trattorie bazują na lokalnych produktach sezonowych. Wystrój wnętrza skromny, wręcz domowy bo zwykle trattorie są interesem rodzinnym.
Jak więc się ma do tego co wyżej nasza Czarna Owca? Subiektywnie rzecz biorąc, całkiem dobrze! Wystrój wnętrza faktycznie skromny i domowy, jedzenie bardzo nam smakowało, o czym zaraz, lokalne produkty w sztandarowym zestawie i tylko ceny niestety raczej restauracyjne niż trattoriowe.






 Emotikon tongueNie za dobry jest też trattoriowy brak papierowego menu z dzisiejszymi potrawami - jeżeli siedzi się w ostatniej sali to trzeba opuścić stolik i stać przed wielką tablicą z aktualnymi daniami. Jest to dość uciążliwe zwłaszcza przy większej grupie lub gdy trzeba wszystko tłumaczyć obcokrajowcom....



Czarna Owca podbiła serca Białostoczan swoimi policzkami wołowymi oraz stekami.
Policzki faktycznie są wykwintne, mięsko rozpływa się w ustach jest doprawione ziołami i serwowane, tu wielki plus, z babką ziemniaczaną i sałatą. Babka świetna, trochę inna niż ta domowa, kucharz ma jednak swoje tajemnice!






Kolejne danie to sałatka z kozim serem - jakość sera i warzyw wyśmienita, winegret idealny i tylko jeden zgrzyt... łupiny z orzechów włoskich trafiały się nam za często. 




Na koniec napoje: polecam pyszne wino domowe serwowane w karafkach po 20 zł. Piwoszy zadowoli spory wybór jakościowych, lokalnych piw (w tym z Harasimowicz).




Jest jeszcze sprawa drażliwa. Pewnego razu, pewien biznesmen zaprosił gościa do Czarnej Owcy. Tenże gość zażyczył sobie steka z najdroższej wołowiny ale dobrze wysmażonego, tzw. well done. Czy uwierzycie, że kelnerka odmówiła podania tego dania, mówiąc, ze kucharz się obrazi? Gość mocno zawiedziony zamówił pizzę (którą chwalił) jednak niesmak pozostał. Zwykle to klient nasz pan ... a steki jada się nie tylko w opcji "krwisty".



Urocze detale w Owcy




piątek, 5 lutego 2016

Hotel Loft 1898, Suwałki

Z Białowieży ruszam na północ naszego województwa...
W hotelu Loft 1898 w Suwałkach spędziliśmy 6 nocy i żywiliśmy się w doskonałej hotelowej restauracji Tatarak (o niej kiedyś napiszę oddzielnie). Pierwsze wrażenie po wejściu do budynku: styl i spójność. Dawne koszary w sposób nienachalny i estetyczny zaadoptowano na potrzeby hotelu. 





Mieszkaliśmy w dwóch pokojach połączonych drzwiami: w jednym pokoju rodzice, w drugim dzieci. Warunki fantastyczne. Pokoje i łazienki przestrzenne, klimatyzowane, utrzymywane w idealnej czystości: 




Woda gazowana i niegazowana, herbata, kawa w cenie pokoju. Goście mają też do dyspozycji ... saunę i jacuzzi, bez dodatkowych opłat! Kolejne pozytywne zaskoczenie: pewnego wieczoru odbyły się animacje dla dzieci, trwające 1,5 godziny! Dzieci wróciły baaardzo zadowolone, co nie jest normą .
Emotikon smilePodczas naszego pobytu w hotelu odbywało się wesele. Dowiedzieliśmy się o tym przypadkowo - budynek jest doskonale wytłumiony i żadne odgłosy nie dotarły do naszego pokoju. 
Jeżeli planujecie pobyt w tym hotelu powinniście wiedzieć, że w najbliższej okolicy (200-300 metrów?) znajduje się Aquapark a na dzieci, w bezpośrednim sąsiedztwie hotelu, oczekuje cały kompleks nowoczesnych placów zabaw. Można się rozsiąść w hotelowym pubie i mieć na oku brykające nieopodal potomstwo. 
Z hotelowego parkingu widać Aquapark i wypasione place zabaw
Hotel jest doskonałą bazą wypadową do Suwalskiego Parku Krajobrazowego i Wigierskiego Parku Narodowego, które oferują niezliczone atrakcje dla każdego turysty. 
Centrum Suwałk - 20 minut spacerkiem, suwalski Zalew Arkadia - kilka przystanków autobusem miejskim lub ok. 40 minut piechotą. Na koniec muszę się odnieść do obsługi hotelowej - przemili, otwarci i pomocni ludzie. Z niecierpliwością czekam na pakiety świąteczne, nie ukrywam, że mamy zamiar wrócić na Suwalszczyznę i do Loftu 

Hotelowy korytarz, surowość koszar zachowana


Widoki z hotelowego holu


otikon smile

czwartek, 4 lutego 2016

Restauracja Stoczek 1929, Białowieża

Miało być nie tylko o Białymstoku ale i o regionie. Więc voila!

Zapytajcie przeciętnego Polaka z czym mu się kojarzy Podlasie albo Białystok i ręczę, że niemal każdy odpowie, że z Białowieżą. To już nie ważne czy z puszczą, parkiem narodowym, żubrem, rezerwatem czy miejscowością. Białowieża jest znana wszystkim i wszędzie, także poza granicami naszego kraju. Białostoczanie też bywają w Białowieży, na przykład na niedzielnym obiedzie. I gdzie by tu zjeść? Wybór jest szeroki, teoretycznie. Drenująca kieszeń, ekskluzywna Carska, restauracja Parkowa przy muzeum przyrodniczym, restauracja przy hotelu Żubrówka i wiele pomniejszych knajpek. Problem polega na tym, że często te restauracje są okupowane przez grupy turystyczne a my sfrustrowani i z burczącym brzuchem szukamy, szukamy...
Od niedawna na ul. Waszkiewicza istnieje ciekawa alternatywa, to "Stoczek 1929". 



Zdjęcie ze strony restauracji
W murowanym, niewielkim budynku urządzono czarującą restaurację. Pierwszym właścicielem domu był żydowski zegarmistrz i ta przeszłość została tu w sposób niebanalny, uchwycona. Stare meble, stylowe dodatki, pianino ze świecznikami, w tle cicho gra muzyka klezmerska. Już od progu wiemy, że trafiliśmy w miejsce przytulne i stylowe. 


Zdjęcie ze strony restauracji - wspaniałe wnętrze!
Menu zaskakujące...to żubry się je? Dzieci zadowolone bo są zestawy specjalne z frytkami. To zamawiamy. Pierogi z żubra, ragout z żubra i grzybów (biedny ten żubr) oraz kotlet panierowany i babeczki ziemniaczane z kapustą i śmietaną. Do tego wykwintne gruzińskie wino, rewelacyjny kwas chlebowy i tradycyjną litewską oranżadę.
Nie czekamy długo, dania wjeżdżają na nasz stół po kwadransie. W tym czasie przyjechał pan muzyk i zaczął niezobowiązująco ale przyjemnie plumkać na pianinie. Jedzenie podawane jest w bardzo elegancki sposób. Byliśmy tak głodni, że zapomniałam zrobić zdjęcia wszystkich dań, nasz stosunek do zaserwowanego pożywienia można oddać słowami wieszcza: "milcząc żwawo jedli" Emotikon smile 





Posiłek był naprawdę smakowity, pierogi mięciutkie, żubr smakuje jak wołowina ale jest delikatniejszy, rozpływa się w ustach, babeczki przepyszne, ech...żyć nie umierać. Uwaga na litewską oranżadę, jest pyszna ale butelki są półlitrowe, na dwoje dzieci wystarczy jedna. 
Na koniec miły akcent - dzieci dostały staroświecką watę cukrową, taka niespodzianka!



Mogę z czystym sumieniem polecić to miejsce, jestem pewna, 
że się nie rozczarujecie. Restauracja znajduje się na ul. Waszkiewicza w Białowieży.

Pałac Branickich w Białymstoku. Czyżby niedostępny?

Pałac Branickich ma certyfikat Tripadvisor (największy na świecie internetowy serwis turystyczny), jest naszą dumą, pierwszym miejscem, które w Białymstoku pokazujemy. No po prostu ikona, perełka, cud miód, turyści walą drzwiami i oknami. I co ja paczę na Tripadvisorze?
Już w drugiej recenzji stoi jak wół, że pałac nie jest udostępniany, w kolejnej, że ciężko się domyślić jak wejść, dalej... że wejść nie łatwo, ktoś radzi żeby zapytać w Bramie. Większość recenzentów dyskretnie milczy w temacie zwiedzania wnętrz.


Czas rozwiać wątpliwości i ułatwić mieszkańcom i turystom dostęp do rezydencji Branickich. 

1. Pałac Branickich jest siedzibą Uniwersytetu Medycznego a więc budynkiem użyteczności publicznej: każdy może wejść i zobaczyć to co jest otwarte tj. westybul główny z cudowną klatką schodową, korytarz na piętrze i tam, z tarasu (o ile jest otwarty) pooglądać sobie z góry ogrody. Tyle za darmo - wejście mniejszymi drzwiami z prawej strony, tuż obok drzwi głównych. 
Zwykle otwarte do godziny 17-ej.

2. Zwiedzanie z przewodnikiem, możliwe przez cały rok, z wyjątkiem poniedziałków, wiadomo. Ale jak? Ale gdzie? Zakrzyknie każdy kto był i nie znalazł :) Po przekroczeniu bramy nie znajdziemy nigdzie informacji "bilety/tickets", nie znajdziemy strzałek czy wskazówek na dziedzińcu wstępnym i paradnym, po prostu nigdzie! 

Śpieszę wyjaśnić: w prawym skrzydle pałacu znajduje się Muzeum Historii Medycyny i Farmacji. Za obłędną kwotę 10 zł (ulgowy 5zł) kupujemy bilet i w cenie mamy zwiedzanie pałacu z przewodnikiem. I już! Zobaczymy Aulę Magna, kaplicę i ...dużo więcej. Jest super! Szkoda, że jest to atrakcja skutecznie ukryta, tak jak punkt widokowy na kościele Rocha. Emotikon wink

3. Jeżeli jesteśmy w Białymstoku w sezonie turystycznym tj. od maja do końca września, możemy liczyć na pomoc obsługi punktu Informacji turystycznej, który znajduje się w Bramie Wielkiej.

4. Przez 7 miesięcy w roku tj. od października do końca kwietnia, zarządzający Pałacem i muzeum nie uważają za stosowne wspomóc turystów i mieszkańców, skazują ich na błądzenie i niemal pewną porażkę... a potem na Tripadvisorze czytamy, że Pałac jest niedostępny. Czy tak trudno jest zainstalować kilka tabliczek usprawniających ruch turystyczny? Władze Uniwersytetu nie chcą zarobić? Nie rozumiem. Takie rzeczy tylko w Białymstoku...
Pałac dziś i ... w 1944 roku.

Brama Wielka zwana Gryfem, od maja do końca września mieści się tam Informacja Turystyczna

Pałac w całej swej krasie

Dziedziniec wstępny

Stan Pałacu Branickich po II Wojnie Światowej