Archiwum

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia włoska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia włoska. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 lutego 2016

Mandarino - Pizza&Pasta&Vino. Restauracja śródziemnomorska

Mandarino, ul. Kilińskiego 8, Białystok.
Restauracja znajduje się w miejscu gdzie przez lata funkcjonowała tancbuda dla starszych roczników o nazwie "Alibi". Dziś lokal wygląda zupełnie inaczej. 
Restauracja choć urządzona nowocześnie, od drzwi urzeka swoją przytulnością. Wygodne sofy, rośliny, ciepłe kolory - jak w domu. Dodatkowo zaryzykuję tezę, że w Mandarino znajduje się najlepiej wyposażona przestrzeń dla maluchów. Moje dzieci są już duże ale jednogłośnie stwierdziły, że "jest wyyypas" i nawet trochę poharcowały po tym dwupiętrowym domku z dzwonkiem i z telefonem.

 Emotikon smile
Przechodząc do meritum...Menu w Mandarino to w zasadzie kuchnia włoska. Zamówiliśmy więc pizzę, dzieci naprawdę się na tym znają i same uradziły dodatki: 
Emotikon wink

Makaron tagliatelle z owocami morza w ostrym sosie pomidorowym, oraz polędwicę z dorsza pod gorgonzolą z kaszotto i tagliatelle z warzyw (!).


Czekaliśmy naprawdę krótko, bo zaledwie 15 minut ale pora była już mocno post-lunchowa, domyślam się, że przy pełnym obłożeniu trzeba uzbroić się w cierpliwość. Serwowane makarony są wyrabiane na miejscu, to się czuje - są mięciutkie, sos pomidorowy z prawdziwych pomidorów a nie z koncentratu, sos czosnkowy do pizzy - idealny, aromatyczny i w ilości wystarczającej nawet do wielgachnej pizzy. 
Fura sosu i parmezanu
Owoce morza - były w sam raz, specjalnie je zamówiłam bo po stopniu ich "gumowatości" można łatwo ocenić umiejętności kucharza. Są naprawdę w porządku! I w końcu pizza - od specjalistów pizzożerców dostała najwyższe noty! Po raz pierwszy w życiu nasze dzieci wolały dokończyć pizzę niż dostać deser, to znak że baaardzo im smakowała. Po pierwsze idealne, cienkie, ciasto, po drugie opcja samodzielnego doboru składników, których jest "w sam raz", po trzecie parmezan na stole - można sypać do oporu ... i ten sos czosnkowy.
Deser w końcu zamówiliśmy - tylko jeden, na próbę. Był idealny - to rożki z kremem czekoladowym i gorącymi, prażonymi jabłkami z gałką lodów i bitą śmietaną. Taka przepyszna wariacja na temat szarlotki na ciepło z lodami - bardzo udana z resztą.

Deser - wariacja na temat szarlotki z lodami
Jedna uwaga na koniec, nie to, że się czepiam ale trochę razi to dowolne, naprzemienne używanie angielskiego "pasta" z naszym swojskim makaronem. Starsze pokolenie naprawdę nie rozumie np. słowa "sale" tak jak nam się wydaje. Emotikon smile 
Piję tu do zdania z menu - "Wszystkie pasty podajemy ze świeżo startym parmezanem" 
Wygodny kącik, a nawet duży kąt tuż przy przestrzeni dla dzieci
Emotikon wink
Jeżeli będziecie rezerwować stolik w Mandarino i macie dzieci warto zająć super wygodny kącik tuż przy strefie dla dzieci - macie godzinę świętego spokoju.
To już kolejna, młoda, włoska restauracja w Białymstoku, która serwuje świetnej jakości dania w dobrych cenach. Dowóz na terenie miasta tylko 5 zł. Menu lunchowe bardzo atrakcyjne i urozmaicone, ostatnio jadłam makaron i szyjki rakowe są wprost  wyśmienite! Latem skosztowałam zupę krem i sałatkę, bardzo sycące. Polecam, spróbujcie!

czwartek, 11 lutego 2016

Trattoria Gallo Nero

Białystok ul. Warszawska 30B. 
Gdy odwiedziliśmy Gallo Nero lokal istniał zaledwie 3 tygodnie (25 październik 2015). Restauracja znajduje się na ul. Warszawskiej, "na zapleczu" hotelu Gołębiewski, w miejscu gdzie kiedyś, przez lata istniała knajpa "Ulice świata". Potem przez krótki czas próbowano tam serwować ryby - nie udało się. Padła też, mocno promowana restauracja meksykańska, a była tuż po sąsiedzku ale ... Gallo Nero ma wielkie szanse na przetrwanie.


Na banerze wielkie hasło, nieskromnie twierdzą, że to najlepsza restauracja włoska na Podlasiu! Nie planowaliśmy wyjścia na obiad więc bez rezerwacji próbujemy dostać stolik. Pora obiadowa, niedziela, nie tylko my zgłodnieliśmy, okazuje się, że będzie ciężko, lądujemy przy małym dwuosobowym stoliczku z zastrzeżeniem, że jest zarezerwowany na 15:10. 

Mamy godzinę na skonsumowanie. Indaguję kelnerkę czy ciągle mają takie obłożenie, okazuje się, że tak! Jedzenie jest wyśmienite, o czym zaraz się przekonamy. Bierzemy pizzę quattro, bywało się w Italii to chcemy porównać czy pizza jak w Toskanii czy jak w Pizzahut.


Emotikon winkEgzamin zdany, pizza prawdziwie włoska, na cieniutkim chrupiącym spodzie, nie przeładowana dodatkami i nie skąpana sosem i olejem. Za to dodatki są bardzo dobrej jakości: smakowite karczochy, aromatyczne pieczarki, porządna szynka. Zaiste po włosku! Na koniec deser - panna cotta, ledwie zdążyłam zrobić zdjęcie - doskonała, sprężysta - polana pyszną czekoladą, dziecko chciało oblizać talerz. 
 Emotikon wink 
Restauracja jest estetycznie urządzona, w stylu trattorii - przytulnie i skromnie. Mamy tu kącik dla dzieci oraz imponujący piec do pizzy, to dzięki niemu tak genialne ciasto. Gdyby ktoś miał wątpliwości co znaczy gallo nero - motyw czarnego koguta konsekwentnie pojawia się w dekoracji wnętrza. Tuż przy wejściu można sobie poczytać dlaczego ów kogut taki kultowy ;)
Pozytywnym zaskoczeniem są ceny. Kieliszek prosecco 8 zł a duża pizza 30 zł. Nie wiem jak Wy ale ja tam jeszcze wrócę - jestem bardzo ciekawa jak kucharze radzą sobie z małżami, wołowiną czy z makaronami.
Jeżeli chcecie zjeść w Gallo Nero w weekend i w porze obiadowej to proponuję zrobić rezerwację, widzieliśmy jak kilka osób musiało wyjść z restauracji z kwitkiem, z powodu braku miejsc.
Trzymamy kciuki za Czarnego Koguta, ma wielkie szanse żeby przełamać złą passę tego miejsca. 
Piec do pizzy robi wrażenie od progu

Estetycznie, skromnie, przytulnie - Trattoria na całego

Kącik dla dzieci

Czarny kogut - Gallo Nero



sobota, 6 lutego 2016

Trattoria Czarna Owca

ul. Lipowa 24, Białystok.
Prawdopodobnie Czarna Owca była pierwszą trattorią w Białymstoku. 
Istnieje od marca 2013 roku. 
A tak w ogóle to co to jest do licha ta cała trattoria
Ciężko dać wyczerpującą i zwięzłą odpowiedz ale z grubsza: jest to lokalna włoska knajpa, gdzieś w połowie drogi między restauracją a barem mlecznym. Ceny są dość niskie a jedzenie wyśmienite, nie ma karty menu w rozumieniu stałych wykwintnych dań ponieważ trattorie bazują na lokalnych produktach sezonowych. Wystrój wnętrza skromny, wręcz domowy bo zwykle trattorie są interesem rodzinnym.
Jak więc się ma do tego co wyżej nasza Czarna Owca? Subiektywnie rzecz biorąc, całkiem dobrze! Wystrój wnętrza faktycznie skromny i domowy, jedzenie bardzo nam smakowało, o czym zaraz, lokalne produkty w sztandarowym zestawie i tylko ceny niestety raczej restauracyjne niż trattoriowe.






 Emotikon tongueNie za dobry jest też trattoriowy brak papierowego menu z dzisiejszymi potrawami - jeżeli siedzi się w ostatniej sali to trzeba opuścić stolik i stać przed wielką tablicą z aktualnymi daniami. Jest to dość uciążliwe zwłaszcza przy większej grupie lub gdy trzeba wszystko tłumaczyć obcokrajowcom....



Czarna Owca podbiła serca Białostoczan swoimi policzkami wołowymi oraz stekami.
Policzki faktycznie są wykwintne, mięsko rozpływa się w ustach jest doprawione ziołami i serwowane, tu wielki plus, z babką ziemniaczaną i sałatą. Babka świetna, trochę inna niż ta domowa, kucharz ma jednak swoje tajemnice!






Kolejne danie to sałatka z kozim serem - jakość sera i warzyw wyśmienita, winegret idealny i tylko jeden zgrzyt... łupiny z orzechów włoskich trafiały się nam za często. 




Na koniec napoje: polecam pyszne wino domowe serwowane w karafkach po 20 zł. Piwoszy zadowoli spory wybór jakościowych, lokalnych piw (w tym z Harasimowicz).




Jest jeszcze sprawa drażliwa. Pewnego razu, pewien biznesmen zaprosił gościa do Czarnej Owcy. Tenże gość zażyczył sobie steka z najdroższej wołowiny ale dobrze wysmażonego, tzw. well done. Czy uwierzycie, że kelnerka odmówiła podania tego dania, mówiąc, ze kucharz się obrazi? Gość mocno zawiedziony zamówił pizzę (którą chwalił) jednak niesmak pozostał. Zwykle to klient nasz pan ... a steki jada się nie tylko w opcji "krwisty".



Urocze detale w Owcy